Zacznę patetycznie;-) Jestem pokoleniem, które uczyło się offline.

Zwyczajnie nie mieliśmy wyboru. Nawet w momencie, kiedy komputer u kogoś w domu przestał być zjawiskiem niespotykanym i dostępnym tylko dla wybrańców, internet rozkręcał się powoli.

Nie od razu wyszukiwarki były pełne materiałów, nie od razu człowiek był zalewany informacjami. Pamiętam z tego czasu słownik Langenscheidta, a potem na studiach Dudena. Wytarte kartki przeglądanych codziennie stronic i mnóstwo moich zapisków, zeszytów, karteluszek. Miałam szczęście, że w pobliżu była biblioteka przy Goethe Institut i to miejsce było dla mnie czymś wyjątkowym. Miałam dostęp do autentycznych nagrań (pamiętacie jeszcze kasety magnetofonowe?), filmów video, mnóstwa czasopism i oczywiście książek różnej maści. A wszystko po niemiecku.

Wtedy nie myślałam, że nasze pokolenie ma gorzej, bo dostęp do materiałów obcojęzycznych był bardzo utrudniony, a w szkołach uczono tylko z podręczników (i nie było specjalnie w czym wybierać). Wręcz przeciwnie.  Patrząc na pokolenie naszych rodziców, czy dziadków, to doceniało się mnóstwo możliwości, jakie się miało, żeby nauczyć się języka niemieckiego.

I wiecie co? Naprawdę można się było nauczyć! Bez komputera, ciekawych linków, testów online, filmików z youtuba.

Czy to znaczy, że mamy zrezygnować z możliwości, które są dzisiaj i świadomie wprowadzić w życie radykalny post od internetu?

Absolutnie nie! Myślę, że należy korzystać z dobrodziejstw, które oferuje czas, w którym żyjemy. Tu i teraz mamy takie, a nie inne możliwości.

Odpowiadając na pytanie w tytule, co jest lepsze, efektywniejsze i skuteczniejsze: nauka języka online, czy offline odpowiem – wszystko, ale mądrze! Co więcej jedno uzupełnia drugie. Nie  dobrze jest popłynąć w skrajność i zafiksować się tylko na naukę online (skype, kursy, filmiki). Lub na odwrót – zrezygnować z całej palety materiałów online i uczyć się tylko samemu z książką, ewentualnie z korepetytorem. Rozsądny balans i przemyślana strategia nauki języka to jest właśnie to!

Niby oczywista oczywistość;-) balans zawsze najlepszy, ale z doświadczenia wiem (swojego i moich uczniów), że nie tak łatwo wprowadzić balans w życie. Dlatego, że wprowadza się go tak naprawdę testując i ucząc się na własnych błędach. Dla jednej osoby idealnym rozwiązaniem będzie kurs języka niemieckiego online, gdzie uczy się w swoim tempie, gdzie nie musi współdzielić lekcji z innymi uczniami, gdzie nie wstydzi się powiedzieć coś na głos. Tutaj balans okaże się taki, że nauka języka online będzie „im Vordergrund”, a dodatkowo osoba ta będzie się posiłkować książką, rozmową z korepetytorem itd. U innych sytuacja może wyglądać na odwrót – ktoś czuje się jak ryba w wodzie na kursie stacjonarnym lub idąc na całość i ucząc się języka na wyjeździe w środowisku niemieckojęzycznym. Kurs niemieckiego online, materiały i filmiki będą wtedy fajnym i wartościowym dodatkiem.

Życzę Ci mądrego wykorzystania możliwości, które dzisiaj mamy. I co najważniejsze – znalezienia właśnie tego „balansu” pomiędzy nauką online i offline, która będzie Ci przynosiła jak najlepsze efekty!

Mach’s gut und bis bald!

Podobał Ci się artykuł?
Dołącz do nas na facebooku lub zadaj pytanie w komentarzu.